Telefonami komórkowymi fotografujemy coraz częściej i coraz więcej. Nokia, Samsung, LG, Sony Ericsson są coraz częściej wykorzystywane jako sprzęt fotograficzny. Zobacz, jakie mają wady i zalety i wyzwól swoją kreatywność, by wykorzystać je do swoich potrzeb!
statystyka
Blog > Komentarze do wpisu

Komórka w nocy cz IV. Efekt czerwonych oczu

Tak zwany efekt czerwonych oczu to zmora wszystkich fotografujących przy użyciu lampy błyskowej. Dysponujący zaawansowanym sprzętem starają się korzystać z odbitego błysku a szkło przykrywają jeszcze dodatkowym dyfuzorem.

dzie

W tym przypadku doświetlenie błyskiem lampy ksenonowej skończyło się porażką i występujący tu efekt czerwonych oczu dyskwalifikuje zdjęcie z rodzinnego albumu.

Mając jednak do dyspozycji telefon komórkowy z błyskającą lampą (a nie doświetlającą ciągłym światłem) musimy być bardziej czujni. Przede wszystkim nie wierzmy reklamom, które mówią o tym, że w aparacie jest funkcja niwelująca tę dolegliwość. Polega ona na tym, że zanim zostanie zrobione zdjęcie następuję przedbłysk, który ma za zadanie zmniejszyć źrenicę oka. Jeśli jednak źródło światła umieszczone jest blisko obiektywu (a tak jest we wszystkim komórkach), to nie łudźmy się, że czerwonych oczu tak łatwo pozbędziemy. Można jeszcze brzydki efekt usunąć w programach graficznych znajdujących się w telefonie, ale to już materiał na osobny tekst.

My się natomiast musimy nauczyć robić zdjęcia tak, by krwiste oczy modelki nas nie przerażały. Ponieważ efekt ten powstaje wtedy, gdy silna wiązka światła odbija się od dna oka poprzez rozszerzone źrenice najprościej będzie tak ustawić nasz telefon, by odbite światło nie wracało na naszą matrycę. Korzystając z zasady, że kąt odbicia zależy od kąta padania ustawmy się w stosunku do modela nieco pod kątem. Idealnie będzie jeszcze wybrać na uwiecznienie moment, w którym fotografowana osoba nie będzie patrzeć prosto w obiektyw.

Jeśli jest to możliwe to warto też korzystać z oświetlenia zewnętrznego. Na przykład można zapalić światło w pokoju - wtedy źrenice nie będą tak mocno rozszerzone i zagrożenie czerwonym okiem jest mniejsze. Prosto o tym można napisać, nieco trudniej zastosować w praktyce, ale nikt nie mówił przecież, że życie fotografa jest proste.

 

 

Efekt nienaturalnej barwy oczu zakotobserwować możemy również u zwierząt, które fotografujemy błyskając im w pysk. Warto o tym pamiętać uwieczniając swojego pupilka. Co prawda u kotów oczy nie są czerwone a błyszczące, ale powoduje to, że zdjęcie wygląda sztucznie. A nie o to przecież nam chodzi.

 

 

 

 

 

 

Większość Czytelników, których telefony mają diody LED zamiast lamp błyskowych, zapewne odetchnęła głęboko. Ich ten problem w dużej mierze nie dotyczy.

Wspólnym natomiast problemem jest odległość na jaką lampa jest w stanie przesłać światło. Ponieważ zarówno diody jak i ksenony są w telefonach lichutkie, do tego muszą dbać o to, by bateria się zbyt szybko nie wyładowała, to nie mają one mocnego strumienia. W efekcie trudno liczyć na to, by prawidłowo były oświetlone obiekty położone więcej niż półtora, dwa metry od telefonu.

Jeśli chcesz uniknąć efektu czerwonych oczu fotografując z błyskiem swojego telefonu zadbaj o to by:

- w miarę możliwości oświetlić pomieszczenie

- nie ustawiać się vis a vis modela

- zadbać, by model nie spoglądał prosto w obiektyw

 

wtorek, 16 lutego 2010, piotras1011

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: