Telefonami komórkowymi fotografujemy coraz częściej i coraz więcej. Nokia, Samsung, LG, Sony Ericsson są coraz częściej wykorzystywane jako sprzęt fotograficzny. Zobacz, jakie mają wady i zalety i wyzwól swoją kreatywność, by wykorzystać je do swoich potrzeb!
statystyka
piątek, 30 grudnia 2011

Test wykonaliśmy wspólnie z redakcją Chip Foto Video Digital. Na końcu mogliśmy tylko spojrzeć na siebie zdziwieni - Sony Ericsson K750 i pobił wszystkie aparaty kompaktowe, które usiłowały się z nim zmierzyć… Twierdzenie, że telefony komórkowe nie potrafią zrobić przyzwoitego zdjęcia odeszło do lamusa już w 2005 roku. Mimo to postanowiliśmy się przyjrzeć bliżej temu, jakie możliwości fotograficzne ma Sony Ericsson arc S.

Upłynęły lata, zmieniała się rozdzielczość matryc, zmieniła się technika, Sony Ericsson arcSoprogramowanie i sposób, w jaki użytkownicy wykorzystują swoje komórki. Powszechny stał się obecny w nich system operacyjny i dziesiątki, setki tysięcy aplikacji których wykorzystanie ułatwia nam życie. Od gier, poprzez aplikacje użyteczne w szkole i pracy po korzystanie z GPS i słuchanie radia. Nikogo już nie dziwi widok kobiety, mężczyzny lub dziecka, który wykorzystuje telefon typu smartfon do zrobienia zdjęć. Przekonamy się o tym idąc na mecz, stając przed katedrą lub na punkcie widokowym. Ba, nawet na Rysach więcej osób korzysta z telefonu niż z mapy.

Postanowiłem więc sprawdzić, czy po latach Sony Ericsson nadal trzyma swoją wysoką formę i czy wyjeżdżając na wycieczkę powinienem zabierać ze sobą aparat kompaktowy, czy wystarczy mi tylko telefon. W tym celu udałem się na małą przejażdżkę szlakiem cystersów i odwiedziłem dwa z kilu dolnośląskich klasztorów: w Trzebicy i Lubiążu z modelem Xperia arc S w kieszeni.

 

Dobre światło to nie wszystko

Szczęśliwym trafem, mimo grudnia, trafiłem na słoneczny dzień. Celem prób jednak nie było fotografowanie w dobrym świetle. To zadanie potrafi wszystko co fotografuje i szkoda tym sobie zawracać głowy. Interesowałem się głównie miejscami w cieniu, nierównomiernie oświetlonymi lub znajdującymi się w półmroku. Założenie tez było takie, by nie wykorzystywać doświetlenia i wszystkie zdjęcia wykonać w zastanym oświetleniu. Przemawia też za tym przetwornik, którym Sony Ericsson lubi się chwalić o nazwie przetwornik Exmor R for mobile, który ma ułatwiać wykonywanie zdjęć przy słabym oświetleniu.Sony Ericsson srcS_1

Rezygnacja z diody podyktowana była co najmniej dwoma argumentami. Po pierwsze diody w telefonach z definicji są słabe, więc można ich użyć tylko w ostateczności  w stosunku do przedmiotów znajdujących się nie dalej niż około dwa metry od źródła światła. W dużych pomieszczeniach jakimi są kościoły są więc one w ogóle nie przydatne. Drugim argumentem jest to, że nawet korzystając z lustrzanki staram się nie używam lampy błyskowej (chyba że na weselu). Zdjęcia wykonane przy zastanym oświetleniu, choćby słabiutkim, oddają atmosferę miejsca.

Warto się potrudzić, zrobić kilka zdjęć, wybrać najlepsze. Przy odrobinie wprawy nawet w fatalnie oświetlonym miejscu zrobimy nieporuszone zdjęcie.

Idealnym do moich planów stał się model Sony Ericsson Xperia arc S. Matryca o rozdzielczości ośmiu milionów pikseli była tylko jednym, i to wcale nie najważniejszym, z argumentów przemawiających za tym urządzeniem. Najbardziej istotne okazało się to, że model ten jest bardzo ładnie zaprojektowany.

 

Wygoda przy pracy i zabawie

Wklęśnięcie na tylnej ściance (tam, gdzie znajduje się bateria) powoduje, że sprzęt w pozycji pionowej trzyma się bardzo miło. Sprawdziło się to w praktyce - nawet mając zmarznięte ręce telefon trzymałem pewnie i nie miałem najmniejszego problemu z obsługą przycisku robiącego zdjęcie. Przeczytałem co najmniej kilka recenzji tego modelu, w którym autorzy się bardzo na ten element skarżyli, ale zupełnie nie wiem dlaczego. Ten model Sony Ericssona ma naprawdę inne poważniejsze niedociągnięcia.Sony Ericsson arcS_2

Drugim elementem przemawiającym za Xperią arc S był jego wyświetlacz. Oficjalny komunikat wydany przez producenta pisze o nim tak: Smartfon dotykowy Xperia arc S posiada także jasny ekran Reality Display z Mobile BRAVIA Engine, zapewniający niezrównane walory wizualne, a także aparat fotograficzny o rozdzielczości 8,1 megapikseli z funkcją video HD. Dodatkowo, posiada on nagrodzony przetwornik “Exmor R for mobile” opracowany przez Sony, który wzmacnia jakość zdjęć wykonywanych przy słabym oświetleniu. Aż się prosi, by zweryfikować to w praktyce.

Tłumacząc język speców od marketingu na polski wychodzi, że wspomniany wyświetlacz to pochodzący od Sony to zwykły ekran wykonany w technice LCD, z jednym tylko dodatkiem. Dlatego też Sony ten rodzaj ekranu nazwało go Reality display i wyposażyło w znany z telewizorów silnik Mobile BRAVIA. To powoduje, że wyświetlacz zachwyca kolorami i przez wiele osób stawiany jest wyżej niż bardzo popularne ekrany wykonane w technologii Super AMOLED. Moim zdaniem oba wyświetlacze sprawują się bardzo dobrze  - jedyna tak naprawdę widoczna różnica to troszkę bardziej przybrudzona biel w wypadku Super AMOLED. Podobno też jest mniej energochłonny, ale w praktyce w ogóle się tego nie odczuwa.

Ekran o przekątnej 4,2 cala jest na tyle duży, by można było momentalnie zobaczyć zrobione przez siebie zdjęcie. Łatwym ruchem dwóch palców można je powiększyć, by sprawdzić czy jest ono ostre. Warto też w tym momencie pochwalić Xperię arc S za szybkość pracy. I to w pełni porównywalną, przynajmniej w takim zastosowaniu, z telefonami dwurdzeniowymi. Wybrany przeze mnie model ma tylko jeden rdzeń, ale za to taktowany zegarem 1,4 MHz. Producent twierdzi, że arc S jest ponad 20 proc. szybszy niż poprzednia wersja tego telefonu, czyli Xperia arc.

Jeszcze większej ochoty na testowanie tego właśnie modelu nabrałem gdy zorientowałem się, że może on fotografować w technice trójwymiarowej. Na początku powstało pytanie - jak to 3D? Z jedną tylko kamerą? Przecież do fotografii trójwymiarowej potrzebne są dwa obiektywy fotografujące jeden model pod odrobinę różnymi kontami. Dopiero potem nałożone na siebie obrazy dają ten niesamowity efekt.

Po ochłonięciu z emocji wyszło szydło z worka. W technice 3D można robić jedynie panoramy i to dzięki dość oryginalnej technologii opracowanej przez Sony. Cały kruczek polega na tym, że różne kąty naświetlenia jednego motywu osiągamy przesuwając aparat - dlatego też przestrzenny efekt możemy osiągnąć tylko w trybie panoramy. Do tematu jeszcze wrócimy.

 

Ograniczona kreatywność

Przy fotografowaniu telefonami komórkowymi mamy ograniczone możliwości kreowania ekspozycji zdjęć. Jest kilka parametrów, które możemy zmieniać, ale nie mamy wpływu na najważniejsze, czy czas otwarcia migawki i dobranie otworu przysłony. W wypadku Xperii arc S musimy się pogodzić z tym, że przysłona jest stała i ma wartość f/2,4. Automatyczny dobór czasu działa w ten sposób, że gdy w czasie pomiaru światła okazuje się, że czas naświetlenia zdjęcia byłby zbyt długi to podnosi czułość matrycy.

Co to oznacza w praktyce? Otóż przedobrym oświetleniu recenzowany telefon ustawia czułość ISO na 80 a czasy naświetlenia są bardzo krótkie, rzędu nawet 1/1000 sekundy. Z przeprowadzonych obserwacji wynika, że granicznym czasem jest 1/32 sek - nie udało mi się zrobić zdjęcia, które miałoby dłuższy czas. Tak więc, gdy do obiektywu pada mniej światła i czas naświetlania byłby na tyle długi, by wzrastało prawdopodobieństwo poruszenia aparatem, podnoszona jest czułość.

Taka strategia jest wynikiem tego, że większa czułość negatywnie wpływa na jakość zarejestrowanego obrazu. Zmniejsza się kontrastowość zdjęcia, którą ludzkie oko uważa za spadek ostrości. Zmniejsza się nasycenie kolorów i na koniec pojawiają się szumy, czyli inaczej mówiąc elektroniczne ziarno. Dlatego też automatyczna funkcja jest nastawiona na priorytet czasu. Dopiero gdyby on miał być za długi i groziłby jakości zdjęcia, podnoszona jest czułość tak, by optymalnie tylko skrócić czas w którym będzie oświetlona matryca.

W wypadku Xperii arc S możemy dobrać funkcję rozpoznawania uśmiechu, ustawić możliwość zrobienia panoramy, dobranie proporcji (4:3 lub 16:9), ustawić samowyzwalacz i lampę błyskową z funkcją redukcji czerwonych oczu. Poza tym możemy ustawić możliwość mapowania zdjęć za pomocą odbiornika sygnału GPS oraz dobrać dźwięk migawki. Tak więc widać, że fotografującemu nie pozostawiono zbyt wiele możliwości kreacji. Wszystko raczej nastawiano na pstryknięcie, przy którym nie trzeba myśleć. Aparat sam wykona swoją robotę. Trochę szkoda, ale jak się nie ma co się lubi…

 

Pierwsze niepowodzenia

Bogaty w wiedzę z Sony Ericssonem Xperia arc S przed wyjazdem w plener ruszyłem na spacer. Dzień był brzydki, pochmurny, szary - typowo wiosenny. Niemniej chciałem bliżej poznać sprzęt, co do którego miałem konkretne plany.

Pierwsze zdjęcia w mieście wykonane w takich warunkach tchu w piersi nie zapierały, ale w telefonie wyglądały na caulicałkiem przyzwoite. Oblały jednak egzamin po przegraniu ich do komputera. Dlaczego wypadły tak kiepsko?

Powody są dwa. Pierwszy, dotyczy wszystkich zdjęć robionych cyfrowo, łącznie z najbardziej profesjonalnymi lustrzankami. Zdjęcia na małym ekranie wyglądają przyzwoicie. Nie zawsze widać, że są nieostre. Cała prawda wychodzi dopiero po wyświetleniu ich na większym ekranie - większy format odsłania wszystkie słabości. Jednak na to nałożył się jeszcze drugi element. Ponieważ Reality Display jest wzbogacony o Mobile BRAVIA Engine to w telefonie obraz wygląda lepiej. W komputerze natomiast brakuje wzbogacenia - i to od razu osłabia efekt. Otóż silnik Mobile BRAVIA nie zmienia zdjęcia fizycznie, poprawia jedynie jego wygląd na wyświetlaczu własnego urządzenia. I o tym fotografując też musimy pamiętać.

Zdjęcie pt "Ulica" przedstawiające tory tramwajowe w końcowym efekcie okazało się mało kontrastowe, mdłe i do tego przejawiające się jako lekko nieostre. Tak mizerny efekt wyszedł przy niskim ISO80 i czasie wynoszącym 1/320 sek. Poczułem się zawiedziony - spodziewałem się więcej, a na wspomnianym zdjęciu słabości najbardziej widoczne są na gałęziach drzew. Czas był na tyle krótki, że zdjęcia nie udało się przecież poruszyć, ISO na tyle niskie, że jakości nie miały prawa uszkodzić szumy. Jednym słowem fotografowanie w jesienny, pochmurny dzień nie daje przyzwoitych efektów. Ponieważ podobnych przykładów jest więcej można stwierdzić, że niestety Sony Ericsson arc S nie lubi pochmurnego nieba i otwartych przestrzeni.

 

Może być lepiej

Znacznie przyjemniej ogląda się zdjęcie "Katedra" wykonane w ciepłym, katedraportalglowkizachodzącym słońcu wczesnym grudniowym popołudniem. Dobrze oświetlony budynek spowodował, że i aparat sprostał zadaniu starając się o ostrość. Jednocześnie zdjęcie to jest dowodem na to, że arc S dobrze radzi sobie rejestrując obrazy o dużej rozpiętości tonalnej - szczegóły widoczne są nie tylko w silnych światłach ale i głębokich cieniach. Nie ma wypalonych jasnych plam ani czarnych plam.

O tym, że nie jest to wina kiepskiego światła świadczyć może zdjęcie pn "Portal". Zrobione w bazylice św. Jadwigi w Trzebnicy przedstawia  portal znajdujący się w głębokim cieniu. Pomimo  zwiększenia wartości ISO do 320 i skrócenia czasu do 1/50 sekundy ostrość jest jak najbardziej do zaakceptowania. Ba - nie można się nawet zbytnio czepiać na kolejnym zdjęciu "Główki", zrobionego we wnętrzu bazyliki bez dodatkowego źródła światła przy czasie 1/32 sekundy i ISO 500. Marne warunki oświetleniowe nie dyskwalifikują więc aparatu w Sony Ericsson arc S.


 Fotografia 3D

Na początku wspomniałem, że fotografię trójwymiarową można tez robić przy pomocy Sony Ericssona arc S. A przecież ten telefon ma tylko jeden obiektyw (fotografia przestrzenna z reguły wykonywana jest specjalnymi aparatami z dwoma obiektywami)  i nie ma wyświetlacza dostosowanego do parametrów 3D.

Sony Ericsson arc S pozwala na robienie zdjęć 3D po aktywacji aplikacji oznaczonej jako aparat fotograficzny z podpisem 3D. Wykonane prace najłatwiej znajdziemy w Galerii tak samo podpisanej.

Po uruchomieniu aparatu okazuje się, że fotografowanie trójwymiarowe polega na zrobieniu panoramy. I to przy całkiem innej technice, niż stosowaliśmy do tej pory. Otóż w tym urządzeniu musimy nacisnąć spust migawki, poczekać chwilkę na zmierzenie przez aparat światła i potem obracaniu telefonu w prawo. Nie ma innej możliwości zrobienia tego typu zdjęcia - praktycznie zachowujemy się tak, jakbyśmy chcieli nakręcić krótki film.

Taka technika ma jednak kilka wad. Po pierwsze wymaga od fotografującego wprawy. Aparatem nie można obracać ani zbyt szybko, ani zbyt wolno. Gdy z naszego zachowania sprzęt nie będzie zadowolony to wyświetli nam stosowny komunikat, co oznacza, że nic nie zarejestrował. Poza tym musimy się obracać (cała panorama to kąt obrócenia aparatu o około 270 stopni) trzymając telefon cały czas na tym samym poziomie i pod takim samym kątem w stosunku do fotografowanego planu.

Po drugie bardzo ważny jest wybór kadru. Też - podobnie jak w wypadku aparatów opisanych powyżej, efekt 3D będzie lepiej widoczny, gdy utrwalimy rzeczy znajdujące się w bliskim pierwszym planie. W przypadku zdjęcia panoramicznego nie jest to takie proste.

Musimy też wybrać odpowiednie miejsce z którego będziemy "filmować", najlepiej więc zrobić najpierw ujęcie "na sucho", czyli bez przyciśniętej migawki. Trzeba zwrócić uwagę, by w kadrze zmieścił się cały budynek, ludzie nie mieli poucinanych głów i najlepiej by się nie przemieszczali itp.

Ostatnim z dużych problemów jest potem zobaczenie efektu naszej pracy. Musimy więc poszukać monitora, który zaprezentuje nam uroki trójwymiarowej panoramy. Jeśli dysponujemy odpowiednim telewizorem to obraz możemy wyświetlić po podłączeniu urządzeń kablem HDMI. Można też nagrane na karcie pamięci obrazy przenieść do innego telefonu i obejrzeć je na przykład w HTC Evo 3D. Sony Ericsson zapisuje panoramy jednocześnie w formacie .mpo jak i .jpg. Nie ma więc konieczności konwersji. Niestety .jpg nie jest idealnie czysty i widać na nim ślady obrazu 3D. To oznacza, że obrysy poszczególnych przedmiotów mają swoje echo, czyli jakby zaznaczoną drugą, słabszą linię krawędzi.

"Panorama" wykonana przy użyciu Sony Ericcsona arc S może prelubiazzentować się całkiem efektownie co widać na załączonym zdjęciu. Fotograf stojąc przodem do budynku klasztoru w Lubiążu (widoczna fasada ma ponad 220 m długości i jest prosta) miał za plecami drzewa widoczne po lewej stronie kadru. Stojące po prawej stronie ruiny dawnego browaru stoją prostopadle do głównego budynku i fotografujący widział je za swoją prawą ręką. Zaczynając kręcić panoramę fotograf stanął tyłem do klasztoru i obracając się powoli  w prawo skończył, gdy główny budynek miła po swojej lewej ręce. Obracając się aparat pokonał kąt około 250 stopni.

 

Kiepska elektrownia

Trzeba jednak pamiętać o tym, że fotografowanie niestety szybko pochłania baterię. Wykonanie około 100 zdjęć, w tym kilkunastu panoram, spowodowało że bateria była bliska całkowitego rozładowania. Z tego też względu pamiętać też trzeba, że obsługa całodniowej wycieczki objazdowej może całkowicie rozładować akumulator.

Po testach śmiało można odpowiedzieć na pytanie czy Sony Ericsson arc S może zastąpić osobny aparat kompaktowy? Moim zdaniem tak - warto to wziąć pod uwagę przy kosztach planując zakup nowego telefonu. Warto dołożyć kilka groszy do dobrego aparatu fotograficznego w telefonie, niż kupować osobny kompakt.

 Piotr Rabiej

Zdjęcia: Piotr Rabiej i Sony Ericsson

 

 



czwartek, 14 października 2010

Producenci coraz większą wagę przywiązaują do funkcji fotograficznych telefonów komórkowych. W najnowszym iPhone4 Apple postawił wysoko poprzeczkę dając matrycę o rozdzielczości pięciu milionów pikseli.

Teoria, jeśli spojrzymy na parametry, mówi że aparat jest przedniej klasy. iphoneSprawdziłem więc w praktyce, co on potrafi.

Pierwsze wrażenia były całkowicie przyzwoite. Jeśli znaleść odpowiedni motyw, to automatyka aparatu poprawnie dobierze parametry naświetlania.

Bardzo szkoda, że w telefonach komórkowych aparaty pozbawione są mozliwości ręcznych ustawień niektórych parametrów. Tym bardziej w iPhone4. Apple jak zawsze wie wszystko najlepipej i nie mamy mozliwości manualnego wyboru nawet balansu bieli albo czułości.

Tym bardziej więc cieszy to, że automatyczne ustawienia pozwalają na poprawne naświetlenie. I potem nawet w programie graficznym niewiele jest do poprawiania.

Troszkę wątpliwości przyszło, gdy zdecydowałem się zdjęcia powiększać.

ipone_caloscOt takie, po prostu przerzucone do komputera, wydaje się przyzwoite. Z obowiązku też wspomnę, że gdyby nam przyszło do głowy wydrukować je w najpopularniejszym na świecie formacie, czyli 10x15 cm, dalej byłoby ono dobrym zdjęciem.

Nas to jednak nie uspokoiło i drązyliśmy temat dalej. Kolejne fragment powyższego zdjęcia to zrzut ekranowy przy powiększeniu do 50 proc.iphone 50 procWidać na nim, że pierwszy plan jest ostry. Tło - w tym wypadku liście i inne kwiaty, są już nieostre. W zasadzie to dobrze, bo krótkoogiskowy obiektyw w telefonie nie zawsze pozwala na pracę z  głębią ostrości.

Tutaj jednak iPhone spisuje się zadowalająco.

Powiększaliśmy więc dalej, bo tak naprawdę to wszystkie ułomności wychodzą przy powiększeniu do 100 proc.

iphone-100Zdjęcie obok to znów zrzut ekranowy. Jakość zdjęcia możecie ocenić sami. Według mnie jednak zbyt bardzo traci ono na ostrości. Zanika ona na kwiatku z pierwszego planu. Tło przestaje być nieostre. Tak jak się poprzednio wydawało. Staje się niewyraźnie i sprawia wrażenie, że przepuszczono je przez raster. Nie robi to dobrego wrażenia.

Dla formalności dodać jednak trzeba, że podobne efekty przy powiększeniu zdjecia to tej wielkości widoczne są po wykonaniu ich większością aparatów kompaktowych. Pod tym względem więc iPhone nie ustępuje.

W najnowszej wersji oprogramowania OS 4.1 Apple nauczył iPhona jak zrobić zdjęcia HDR. Co to jest i jak aparat sobie z tym radzi - przy następnej okazji.



sobota, 05 czerwca 2010
środa, 12 maja 2010

W telefonie Sony Ericsson Vivaz ważne są, według producenta, funkcj efotograficzne i filmowe. Zdjęciom dokładniej można przyjerzeć się we wpisie poniżej. Tutaj zobaczmy, co potrafi kamera.

Możliwość kręcenia filmów jakości HD w telefonie to fajna sprawa. Pamiętać jednak trzeba, że najwyższa jakość nie odnosi się do wszystkich parametrów. Na filmie widać, jak zmiana ogniskowej niekorzystnie wpływa na jakość obrazu. Zoom optyczny daje znać o sobie co wyraźnie widać już w ostatnich ujęciach, gdzie zbliżenie jest już maksymalne.

Na dodatek zoom nie pracuje płynnie a skokowo. I dźwięk klawisza zmieniającego ogniskową nagrywa się bardzo dobrze.

Średniowieczną osadę wraz z jej mieszkańcami nakręciliśmy w miejscowośći Kopaniec niedaleko Szklarskiej Poręby.

 

wtorek, 11 maja 2010

Sony Ericson Vivaz to osiem milionów pikseli to rozdzielczości matrycy. Zoom, autofocus, stabilizacja... I dodatkowe funkcje filmowe - czyli filmowanie w formacie HD.

To najkrótsza prezentacja Sony Ericssona Vivaz. Telefonu, który zdaniem producenta ma również służyć do fotografowania i filmowania w dowolnym momencie. Czy to prawda?

vivaz

Na pierwszy rzut oka zdjęcia wyglądają pozytywnie. Śmiało można je pokazać nie tylko na wyświetlaczu telefonu, ale również na ekranie monitora. Można też drukować w jakości fotograficznej.

vivaz1

Fragment zdjęcia powiększony do 100 proc

Ale szczerze mówiąc  bałbym się drugku w formacie większym niż 18x24 cm, mimo tak dużej matrycy. Osobiście nie próbowałem nigdy wydrukować zdjęcia zrobionego Sony Ericssonem Vivaz w takim formacie, ale do eksperymentu zniechęciło mnie powiększenie zdjęcia na ekranie komputera do 100 proc. Okazało się, że jest w nim sporo niedoskonałości. Mnie to nie dziwi, bo przecież zdjęcie zrobione było w sumie bardzo prostym urządzeniem.

vivaz2

Fragment wałów walońskich z okolic Szklarskiej Poręby.

Sony Ericssonem zrobiliśmy kilka zdjęć krajobrazowym. Jakie są efekty - osądźcie sami. Moim zdaniem można korzystać z niego można śmiało. Nie dziwmy się też, gdy w niektórych momentach widać będzie aberrację.

vivaz3

Most nad rzeką Kamienną w okolicach Górzyńca nieopodal Jeleniej Góry

vvivaz4

Bobrowe skałki koło Górzyńca




poniedziałek, 01 marca 2010
Zdecydowaliśmy już czy skorzystamy z lampy błyskowej czy nie i ustawiliśmy w aparacie odpowiednia czułość. Czyli wreszcie można pstrykać... Nie, nie proszę jeszcze chwilkę. Zobaczmy gdzie są znajomi i jak pada na nich światło. Wybór kadru jest niejednokrotnie ważniejszy dla ostatecznego efektu, niż poprawnie książkowo dobranie poszczególnych parametrów.
piątek, 26 lutego 2010
Ale takie proste czynności to nie dla nas - przecież mamy nieco większe ambicje! Trzeba już pomyśleć o tym, jak fotografując telefonami można do swoich zdjęć wprowadzać różne efekty i jakie czekają na nas ograniczenia.
niedziela, 21 lutego 2010
Do zdjęć nocnych warto się nieco przygotować. Pierwsze skojarzenie, które pewnie i Czytelnikowi przyszło do głowy to statyw fotograficzny. Jeśli mamy możliwość wykorzystania takiego to na pewno nie zaszkodzi. Z tym, że sam statyw do końca sprawy nie rozwiąże.
piątek, 19 lutego 2010
Bardzo częstym błędem popełnianym przez osoby fotografujące telefonami jest trzymanie urządzenia jedną ręką. Jeśli tak będziemy postępować fotografując w pubie to możemy być pewni, że mimo uwzględniania poprzednich wskazówek zdjęcie wyjdzie poruszone. Musimy zadbać o bardziej stabilne trzymanie.
czwartek, 18 lutego 2010
Zdjęcia zapisane w pliku RAW w telefonie komórkowym? Czemu nie! Firma OmniVision zaprezentowała nową matrycę CMOS pozwalającą na wykonywanie 5-megapikselowych zdjęć w formacie RAW oraz rejestrowanie filmów jakości Full HD. Co interesujące, światłoczułe urządzenie przeznaczone jest dla telefonów komórkowych. Zapowiada się rewolucja.
środa, 17 lutego 2010
Wiemy już, że przy fotografowaniu w ciemności będziemy mieć nieco zachodu, a lampa błyskowa może, ale nie musi nam pomóc. Czas więc pomyśleć o tym, co zrobić, by nasze zdjęcie było udane.
wtorek, 16 lutego 2010
Tak zwany efekt czerwonych oczu to zmora wszystkich fotografujących przy użyciu lampy błyskowej. Dysponujący zaawansowanym sprzętem starają się korzystać z odbitego błysku a szkło przykrywają jeszcze dodatkowym dyfuzorem.
poniedziałek, 15 lutego 2010
Dlaczego silny błysk jest zły? Przyczyny są co najmniej dwie: wypalone fragmenty twarzy i efekt czerwonych oczu.
niedziela, 14 lutego 2010
Oczywiście pierwszym krokiem, który podejmiemy w takich warunkach jest możliwość rozważenia skorzystania z własnego źródła światła.
sobota, 13 lutego 2010
Idziemy z przyjaciółmi do pubu, dobrze się bawimy i chcemy wysłać MMS-a do znajomych, którzy na spotkanie nie przyszli. Niech stracą - pokażemy im jak świetnie się bawimy. Wyjmujemy z kieszeni telefon, pstrykamy i... widzimy rozmazany obraz, poruszone twarze, ciemne tło. Wygląda tak jakbyśmy zdjęcie zrobili nie w knajpie, a u sąsiada w piwnicy. Ponieważ nie ma się czym chwalić rezygnujemy ze zrobienia psikusa.
piątek, 12 lutego 2010

Fotografowanie - podobnie, jak stosowanie wszelkich innych środków wyrazów - nie jest wymyślaniem, lecz odkrywaniem. Fotografia, to możliwość krzyku, wyzwolenia, a nie próba udowodnienia własnej oryginalności. To sposób życia.

Henri Cartier-Bresson

wtorek, 09 lutego 2010
Nokia N900 to ponoć najbardziej oczekiwany telefon komórkowy 2009 roku. Na jego pokładzie jest niemal wszystko co do tej pory w telefonach się zmieściło. Zastosowano w nim aparat fotograficzny z matrycą o rozdzielczości tylko(?)pięć megapikseli o obiektyw sygnowany przez Carl Zeiss z f/2,8. Zobaczmy, na co go stać.
piątek, 29 stycznia 2010
Fotografie – jeśli mamy do nich choć cień sentymentu – warto zachować. Może nawet niekoniecznie dla potomności, ale z pewnością chętnie do nich wrócimy za kilka tygodni, miesięcy lub lat. W tym celu najlepiej – oprócz odbitek, zrobić sobie elektroniczne archiwum. Czyli zgrać zdjęcia do komputera i na płytę cd lub dvd.
czwartek, 28 stycznia 2010
To bardzo ważny ale często niedoceniany element cyfrowej fotografii. Najczęściej objawia się on tym, że robimy zdjęcie w pomieszczeniu i…. wychodzi ono z wyraźną dominantą żółtego lub zielonego. I na dodatek trudno wprowadzić korektę w programach graficznych. To właśnie balans bieli (zwany czasem poziomem bieli) daje znać o sobie. Mądry jednak Polak po szkodzie…
środa, 27 stycznia 2010
wtorek, 26 stycznia 2010
Wbrew obiegowej opinii to w każdym aparacie najważniejszy element wpływający na jakość zdjęcia. Niestety – obiektywy w telefonach komórkowych w większości wołają o pomstę do nieba. O tym, że póki nie zmienią się „obiektywy” nie ma sensu powiększać matryc świadczy to, że w powszechnej opinii nie można zrobić dobrego zdjęcia komórką (co jest oczywiście nieprawdą).
poniedziałek, 25 stycznia 2010
Specjaliści od marketingu wmówili nam, że im większa rozdzielczość matrycy, tym lepszy aparat, tym lepsze zdjęcie. Tymczasem jest to kłamstwo – wielkość matrycy mówi nam jedynie o wielkości zdjęcia. Nie o jego jakości. Producenci, jakby nie świadomi tego, ciągle toczą wojnę na wielkość matrycy.
Matryca w tym telefonie ma "tylko" 3,2 mln pikseli. Znakomicie jednak udowadnia, że taka rozdzielczość matrycy w telefonie komórkowym absolutnie wystarcza. Więcej pikseli to tylko więcej marketingowej papki.
niedziela, 24 stycznia 2010
Robimy zdjęcie, przegrywamy do komputera, patrzymy na ekran i… załamujemy ręce. Obraz jest nieostry, poruszony, nie nadaje się do oglądania. A było tak ładnie, jak przeglądaliśmy go w telefonie.
sobota, 23 stycznia 2010
Zoom, czyli obiektyw o zmiennej ogniskowej to przydatna rzecz. Pierwsze, co zobaczymy używając go, to powiększenie obrazu widoczne na wyświetlaczu. Stosować go jednak należy z umiarem i wyczuciem. Dlaczego? Zoom zoomowi nierówny.
 
1 , 2 , 3